„ZOSTAŃ” – drugie dno

„Zostań”

Pozorna relacja, na ogół często spotykana: on kocha, ona go zostawia. On czeka ale tylko do pewnego momentu, bo jego serce już dlużej nie wytrzyma. Jednak jest coś w tym powtarzalnego i ciągle przykrego dla wielu z nas. I choćby tych historii było miliony na świecie w tym samym czasie, to nasza jest zawsze wyjątkowa i najbardziej bolesna.

Temat ten rzuciłem na tapetę utworu, by rzeczywiście ten problem zrozumieć i jakoś podkreślić. Po co podkreślać skoro jest go tak dużo i wciąż boli? A no, żeby się w końcu nim „zająć” jak należy. Pomyślisz drogi Czytelniku, co za gość, który pozjadał wszystkie rozumy i na każdy problem ma jasną i klarowną odpowiedź. Obserwując różne relacje ludzkie, których czasem kres jest po prostu nie do uniknięcia zastanawiałem się często w czym leży problem. Problem jest w „BUDOWANIU DOMU”. Tak, w budowaniu domu naszej relacji, która jakbyśmy wszyscy chcieli żeby była oparta na pięknej miłości. Tylko jak ten dom zbudować? I tutaj dochodzimy do DRUGIEGO DNA przesłania tego utworu. Zauważ, że teledysk oparty jest jest na dwóch obrazach: pierwszy, to rzeczywiste ujęcie z życia dwojga ludzi, a drugi przenosi ich w świat piasku, na którym można pisać dosłownie wszystko, co się chce, można go również zdmuchnąć jak kurz. Powoduje to materia, na której ta relacja jest zbudowana`(piasek), czyli coś bardzo niepewnego. Piasek zatem jest symbolem trwałości związku bohaterów teledysku.

Recepta jest prosta. Słowo Boże, do którego się odnoszę obok tytułu (Mt 7, 21, 24-29) i który był inspiracja do napisania tej piosenki mówi bardzo jasno, że fundament domu-relacji musi być postawiony na skale, a nie na piasku. Skałą jest Jezus. Mam go zaprosić do tej relacji lub bardziej przyjąć od Niego to zaproszenie. We wszystkich trudnych momentach pytać Go o rozwiązanie i doświadczać zwycięstw. Smutny jest fakt, że ludzie tak bardzo ufają we własne siły próbując wchodzić w związki niesakramentalne i żyjąc po swojemu. Upadek ich jest tak bolesny. Jeszcze smutniejsze jest to, że stają przed ołtarzem, a żyją jakby nigdy nie spotkali Boga. Dla kogo to robią? Dla ludzi? To jakiś teatr? Odhaczone?

Na końcu piosenki pada zdanie: „Miłość zdarza się. Wierzę.” Miłość jest rozwiązaniem i lekiem na wszystko, ale miłość Tego, który jest tą miłością i tej miłości uczy.

Głowa do góry! Jeśli budujesz na skale, nie musisz się niczego obawiać.